Odżywka wzmacniająca Garnier Fructis Grow Strong

prod-P41315-big.jpg

Zakupiłam tę odżywkę przypadkiem. Jak pewnie wielu z Was lubię testować nowości. W przypadku tego typu produktów nie bardzo przywiązuję uwagę do tego co dany produkt ma robić (każdy ma ponoć robić nam dobrze), bo w to po prostu nie wierzę. Zwyczajnie, kończy mi się odżywka Avon i wzięłam coś, cokolwiek, żeby nie zostać bez odżywki. Jak obiecuje producent „dzięki połączeniu ceramidu i aktywnego koncentratu z owoców już po pierwszym razie stosowania odżywki Twoje włosy będą maksymalnie zregenerowane, lśniące i wygładzone. Oprócz tego łatwo je rozczeszesz. Formuła zawarta w odżywce działa od nasady aż po same końcówki włosów. Produkt możesz stosować codziennie.

Co do skuteczności ciężko mi się wypowiedzieć ponieważ jestem świeżo po rozjaśnianiu włosów i prawdę mówiąc wypadają mi bardzo. Można powiedzieć, że czerpię z tego garściami:) Na pewno jest „łatwa w użyciu”, dobrze się pieni, włosy nieźle się rozczesują. Chciałabym powiedzieć Wam jednak o czymś innym. Kupcie ją dla samego zapachu. Przysięgam, za każdym razem jak jej używam to nie mogę się nadziwić. Coś cudownego. Zakładam, że szampon czy maska z tej serii pachnie równie pięknie więc wypróbujcie.

To tyle. Nie jest to wpis sponsorowany. Powąchajcie to maleństwo będąc w drogerii to poczujecie o czym mówię:)

2016-10-07-09-41-00

W temacie pielęgnacji włosów jestem ostatnio wielką fanką produktów Babuszki Agafii, sprawdzają się rewelacyjnie i kosztują tak niewiele. Pachną również bardzo przyjemnie.

2016-10-07-09-41-47
Odżywka
Reklamy

Pielęgnujący olejek pod prysznic Le Petit Marseillais

Moja przygoda z kosmetykami Le Petit Marseillais zaczęła się dość niedawno. Choć słyszałam o nich już wielokrotnie i równie często widywałam na półkach drogerii, nigdy ich nie wybierałam. Przypomniałam sobie o nich w momencie gdy marka ruszyła z kampanią reklamową w telewizji. Za każdym razem wygłupialiśmy się z Michałem powtarzając tę nazwę z iście francuskim akcentem. Wtedy te produkty kojarzyły mi się z czymś drogim. Otóż nie. Podczas jednej z wizyt w Rossmanie rzuciłam na nie okiem i okazało się, że olejek pod prysznic kosztuje około 8 zł. No to umówmy się, że można kupić taniej ale większość DOBRYCH żeli pod prysznic kosztuje więcej. Znacznie więcej.

Zabrałam się za sprawdzanie zapachów. Ochroniarz chyba myślał, że coś kombinuję, tyle tam sterczałam. Ale w końcu mam, jest, mój zapach!. Wybrałam Olejek Arganowy z Kwiatem Pomarańczy. Ten zapach mmmm obłędny. Po pierwszym użyciu nawet usłyszałam komplement, że ładnie pachnę. A wszystko bez użycia balsamów czy perfum. Miłe prawda.

Kilka ciekawostek na temat jego składników:

– aby otrzymać kilogram olejku arganowego potrzeba aż 30-35 kg owoców i 8 godzin pracy!

– według tradycyjnej metody olejek ten pozyskiwano po zmieleniu w ręcznych żarnach ziaren z drzewa arganowego do oleistej pasty, z której ręcznie wyciskano olej. Ponieważ owe ziarna trudno otworzyć zbierało się te, które zostały wyplute lub wydalone przez kozy! Obecnie proces wytwarzania następuje maszynowo a grupy specjalnie powołanych strażników chronią drzewa w okresie owocowania przed kozami

– jest on jednym z najdroższych i najbardziej cenionych olejków na świecie, znany jako „płynne złoto Maroka”

– olejek ten odżywia, nawilża i chroni naszą skórę

– białe kwiaty pomarańczy zbierane są od kwietnia do czerwca i poddawane procesowi destylacji, w wyniku której powstaje woda aromatyczna i olejek zwany „neroli”. Ceni się przede wszystkim lekki, gorzko – słodki zapach tych kwiatów oraz ich właściwości odświeżające, nawilżające i łagodnie tonizujące

– uzyskiwany z kwiatów pomarańczy hydrolat wpływa na sprężystość oraz jędrność skóry. Dzięki antyoksydacyjnemu oddziaływaniu wyciąg powstrzymuje przedwczesne starzenie się skóry

– wyciąg z kwiatów pomarańczy pomaga w delikatnym oczyszczaniu oraz łagodzeniu podrażnień, niwelując przebarwienia i lekko ściągając

– zapach pomarańczy łagodnie stymuluje umysł, dając poczucie relaksu i dobrego samopoczucia

Olejek ten zdecydowanie relaksuje i nawilża moją skórę. Jest to dla mnie ważny aspekt zważywszy na to, że rano biorę szybki prysznic po porannej gimnastyce i nie mam już czasu balsamować skóry, tym bardziej, że nie chcę lepić się do ubrań. Olejek ten z powodzeniem go zastępuje. Teraz Michał używa go razem ze mną a właściwie zużywa mi go:) Polecam wypróbować szczególnie jeśli kąpiel zajmuje Wam więcej niż pięć minut i tak jak ja lubicie wieczorami pomoczyć się w wannie, otulona cudownymi zapachami. Pozdrawiam